Skip to main content

Czym jest i jakie znaczenie praktyczne ma dowód prima facie?

 

Wyzwanie dla sądu i dla pokrzywdzonego

Procesy o odszkodowanie i zadośćuczynienie za błędy medyczne są zwykle skomplikowane, zwłaszcza w aspekcie faktycznym. Podkreślmy, iż sąd nie może uznać, że sprawa nie jest jasna (tzw. non liquet) i umorzyć postępowanie albo np. oddalić powództwo, stwierdzając, że prawo jest niejasne lub zawiera luki. Jego obowiązkiem jest rozpatrzenie argumentacji obu stron i wymierzenie sprawiedliwości.

W praktyce trudne bywa już samo ustalenie, jaki podmiot, np. publiczny ZOZ lub lekarz prowadzący praktykę indywidualną, odpowiada za wyrządzenie szkody pacjentowi. Często niełatwe jest też dokładne stwierdzenie w jaki sposób i gdzie wyrządzono szkodę. Za szczególnie złożone uchodzą sprawy, w których uszczerbek na zdrowiu wywołało zakażenie szpitalne[2]. Niełatwe bywają także sprawy, w których mamy do czynienia z powikłaniami pooperacyjnymi lub negatywnymi skutkami farmakoterapii.

Judykatura traktuje pacjenta jako słabszą stronę umowy o świadczenie zdrowotne. Umowa taka jest zawierana z podmiotem profesjonalnym, prowadzącym nieraz działalność na wielką skalę (szpital kliniczny, spółka prowadząca sieć przychodni). Mają to na uwadze, sądy z dawien dawna stosują ułatwienia dowodowe, idąc w sukurs pacjentowi. Jednym z nich jest dowód prima facie czyli dowód „z pierwszego wejrzenia”, „na pierwszy rzut oka”.

 

Droga do naprawienia szkody

Stosowane w procesach medycznych ułatwienia na rzecz powoda-pacjenta to m.in. domniemania faktyczne. Niektóre z nich, w tym interesujący nas typ dowodu, nie znajduje bezpośredniego oparcia w przepisach.

W zasadzie ciężar udowodnienia swych twierdzeń spoczywa na tym, kto wywodzi z nich skutki prawne. W konsekwencji, pacjent dochodzący np. odszkodowania za źle przeprowadzoną operację przepukliny powinien – w myśl ogólnych zasad – wykazać (w oparciu o dokumentację, ekspertyzy biegłych itd.), jakie dokładnie działania (np. cięcia określonych fragmentów tkanek) albo zaniechania (np. niezastosowanie nici chirurgicznych danego typu) doprowadziły do powikłań. Biorąc pod uwagę np. to, że gojenie się ran zależy od wielu czynników (np. przebieg rehabilitacji, zachowania pacjenta, np. dźwiganie ciężarów, uwarunkowane genetycznie cechy tkanek) i jest procesem dynamicznym, wykazanie, że między np. odnowieniem się przepukliny a konkretnym działaniem chirurga występuje związek przyczynowy, byłoby często w praktyce niemożliwe.

Przypomnijmy, że dowód prima facie nie ma oparcia w przepisach, wykształciła go judykatura. Stosuje się go, gdy przeprowadzenie dowodu zgodnie z ogólnymi regułami jest szczególnie trudne. Pozwala on na ustalenie związku przyczynowego, zawinienia, odpowiedzialności konkretnego podmiotu leczniczego (np. pracodawcy lekarza), a nawet samego wystąpienia szkody[6].

Czym w istocie jest dowód „na pierwszy rzut oka”?

Dowód prima facie można uznać za dowód pośredni, czyli znany ze spraw kryminalnych dowód poszlakowy. Można go również uznać za pełniący takie same funkcje co domniemanie prawne. Interesujący nas dowód dobrze opisuje określenie go jako reguły, która pozwala na przerzucenie ciężaru dowodzenia z tego, na kim spoczywałby on na zasadzie art. 6 k.c. (pacjenta) na drugą stronę (lekarza, podmiot leczniczy itp.). W tym ujęciu dowód „z pierwszego wejrzenia” przypomina tzw. prawdy tymczasowe.

Omawiany tu dowód można uznać za podobny także do domniemania faktycznego z art. 231 k.p.c. Np. jeśli pacjentowi wykonano zastrzyk domięśniowy, a niebawem w tym mięśniu, w okolicy wkłucia, rozwinęło się zapalenie, można przyjąć że odpowiedzialnym jest podmiot leczniczy, którego pracownik wykonywał zastrzyk. Wnioskowanie byłoby zatem oparte na znanej common law zasadzie res ipsa loquitur („rzecz mówi sama za siebie”), bez potrzeby dodatkowych dowodów (np. opinii biegłego czy badań mikrobiologicznych).

Sądy – mając na uwadze słabszą pozycję pacjenta – pozwalają na obniżenie standardu (stopnia) dowodu. czyli stopnia przekonania sędziego niezbędnego, by móc uznać fakt za dowiedziony. Taki efekt może przynieść też odwołanie się do konstrukcji dowodu prima facie. Dzięki niemu zamiast udowodnienia (absolutnej pewności) wystarczy wykazanie przez, że związek między szkodą a np. zabiegiem jest wysoce prawdopodobny.

Na zakończenie podkreślmy, że z dowodu prima facie może skorzystać jedynie strona słabsza, dysponująca mniejszą wiedzą specjalistyczną. Strona silniejsza pomocy nie potrzebuje, bowiem orientuje się i to dokładnie w przebiegu zdarzenia, które doprowadziło do szkody i krzywdy. Może też z łatwością przedstawiać korzystne dla siebie dowody (np. zeznania specjalistów, którzy leczyli poszkodowanego). Widać zatem, iż stosowanie przez sąd dowodu prima facie pozwala na realne zrównanie pozycji stron procesów, nie tylko medycznych.